29
Śr, Cze

"Oczy Tammy Faye": Piękny obraz z ciekawą historią (recenzja)

Photo Courtesy of Searchlight Pictures

Rozrywka
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

W piątek 4 lutego na ekrany polskich kin wchodzi film "Oczy Tammy Faye". Historia telewizyjnej ewangelistki raczej nieznanej w Polsce. Czas zatem nadrobić zaległości, bo historia, jak i jej bohaterka są bardzo ciekawe. 

Film "Oczy Tammy Faye" to produkcja biograficzna. Mamy do czynienia z historią prawdziwych ludzi. "W latach '70 i '80 ubiegłego stulecia Tammy Faye i jej mąż Jim Bakker zbudowali od podstaw największą na świecie religijną sieć medialną oraz chrześcijański park rozrywki. Tammy cieszyła się szczególnym szacunkiem, głosząc przesłanie miłości, akceptacji i prawa do szczęścia. Do legendy przeszła nie tylko jej otwartość i życzliwość wobec ludzi z różnych środowisk, ale również jej wyjątkowy głos i charakterystyczny makijaż. Niestety, nieprawidłowości finansowe, intrygi konkurentów oraz skandale doprowadziły do upadku misternie latami konstruowanego imperium. - głosi opis filmu. 

Na film przyszło nam czekać prawie pół roku w stosunku do światowej premiery. Jednak było warto. Choćby z powodu świetnych zdjęć. Za te odpowiada sztab osób, które pod kierownictwem Michaela Gioulakisa stwarzają trochę intymną relację pomiędzy odbiorcą a bohaterami. Z jednej strony czujemy się jakbyśmy podglądali Tammy Faye Bakker i jej męża Jima, a z drugiej czujemy się, jakbyśmy oglądali ich w w pracy,  jakby bohaterowie nie wychodzili ze swoich ról. Być może taki był zamysł twórców filmu, a może państwo Bakker byli tacy sami na zewnątrz jak i wewnątrz. Przy produkcji pomagał Jim Bakker i jego córka, więc mogli mieć znaczący wpływ na to, jak zostaną pokazani. Pozostając w kwestiach technicznych warto pozachwycać się kolorystyką filmu. A ta jest miła dla oka, ciepła, przyjemna w odbiorze, choć musiałem się do niej na początku przyzwyczaić. Trwało to może kilkanaście sekund, ale od razu zwróciłem na to uwagę. Widać, że twórcy "Oczy Tammy Faye" dopracowali też scenografię i kostiumy. Te są dokładnie takie jakie możemy zobaczyć na archiwalnych zdjęciach czy filmach lat '70 i '80 XX wieku. 

 

Twórcy zderzyli się z problemem, który był już wielokrotnie opisywany i przerabiany przez różnych reżyserów, czyli jak pokazać upływ lat i jednocześnie to co najlepsze, co ciekawe. Wybrali zatem swego rodzaju flesz sukcesów i porażek głównych bohaterów, zatrzymując się nieco dłużej przy wybranych, kontrowersyjnych lub ciekawszych momentach w ich życiu. Właśnie wtedy możemy choć trochę bardziej poznać Tammy Faye i jej męża. Choć jak już wspomniałem nie jest to łatwe, gdyż przez większość czasu są tacy jakby prowadzili show w telewizji. Głównie mówią o Bogu i to w różnych aspektach. Z jednej strony wykorzystują wiarę do budowania fortuny i nie ukrywają tego, przynajmniej przed sobą, ale z drugiej jest on często swego rodzaju wymówką, argumentem w dyskusji. Choćby chęć prowadzenia programu przez Tammy. Kiedy już nie ma innych argumentów, którymi mogłaby trafić do Jima, mówi że "Bóg do mnie przemówił i chce bym prowadziła program w telewizji". Aspekt wiary jako manipulacji jest w tym filmie bardzo mocno pokazany. Okazuje się, że bohaterowie manipulują nie tylko odbiorcami swojej telewizji ale i sobą nawzajem. Choć moim zdaniem największą ofiarą tej sytuacji i tak pozostaje Tammy Faye.

Oglądając film trochę współczułem Tammy, trochę trzymałem za nią kciuki, trochę wierzyłem, że jej się uda. Szczególnie kiedy poznajemy jej historię od lat dziecięcych możemy zacząć jej kibicować. Nawet ta jej swego rodzaju infantylność i wielka naiwność są interesujące i rozczulające. Uważam, że otwartość Tammy Faye na innych ludzi była w filmie trochę zepchnięta na dalszy plan. Owszem, mamy słynną rozmowę z gejem zarażonym HIV, jednak innych przykładów zabrakło. Na szczęście niezwykłość tytułowej bohaterki nie została przemilczana przez twórców filmu. 

Podczas filmu "Oczy Tammy Faye" może nie będziecie pękać ze śmiechu. Może nie będziecie też płakać jak bobry. Nie znajdziecie tu wielkich zwrotów akcji czy niewiarygodnych historii. Tammy Faye oferuje Wam podróż przez swoje życie, takim jakie było: odrobinę sztuczne, tragiczne, zabawne, kolorowe, bogate i biedne, w którym znajdowali miejsce różni ludzie z różnych środowisk. Główna bohaterka daje nam dużą lekcję odwagi, wiary we własne marzenia i kroczenia przez życie na własnych zasadach, nawet jeżeli ludzie myślą o nas zupełnie inaczej. 

 

fot. Photo Courtesy of Searchlight Pictures