16
N, Maj

Projekt Godek "Stop LGBT" w koszu. Sąd Najwyższy oddalił zażalenie

Wiadomości
Tools
Typography
  • Smaller Small Medium Big Bigger
  • Default Helvetica Segoe Georgia Times
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

Projekt "Stop LGBT" promowany przez Kaję Godek wylądował w koszu. Najpierw trafił tam decyzją marszałka Sejmu, a teraz Sądu Najwyższego. 

Projekt uchwały został złożony w listopadzie ubiegłego roku. Kancelaria Sejmu po weryfikacji przekazała go dalej. Jednak decyzją marszałka nie ma możliwości, by posłowie nad nim daje pracowali. Jego zdaniem projekt nie jest możliwy do procedowania.  

"Zdaniem Sądu Najwyższego, z treści art. 6 ust. 5 zd. 4 ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli wynika, że w postępowaniu sądowym toczącym się ze skargi na postanowienie Marszałka Sejmu istnieje granica temporalna stosowania przepisów Kodeksu postępowania cywilnego. Zawarte w tym przepisie sformułowanie „Sąd Najwyższy rozpatruje skargę (…) w postępowaniu nieprocesowym” powinno być interpretowane jako wskazujące na konieczność zastosowania w tym postępowaniu przepisów Kodeksu postępowania cywilnego od chwili wpływu skargi do Sądu Najwyższego. Kwestie związane z etapami poprzedzającymi wpływ skargi do sądu, dotyczące m.in. nadania skargi za pośrednictwem operatora pocztowego, powinny natomiast podlegać przepisom autonomicznym. Oznacza to, że za datę złożenia skargi do Sądu Najwyższego należało w tym przypadku uznać datę jej rzeczywistego, fizycznego wpływu do sądu, a nie datę nadania jej za pośrednictwem operatora pocztowego. W przepisach ustawy o wykonywaniu inicjatywy ustawodawczej przez obywateli brak jest bowiem regulacji, która uznawałaby datę oddania skargi w polskiej placówce pocztowej za równoznaczną z datą wniesienia jej do sądu. " - napisano w uzasadnieniu wyroku. 

Sąd Najwyższy skupił się w głównej mierze na niedotrzymaniu terminu, choć w tym przypadku nie zastosował standardowej procedury, która równa dzień pieczęci pocztowej z dniem złożenia wniosku - "Mając na uwadze powyższe, Sąd Najwyższy przyjął, że omawiana skarga pełnomocnika Komitetu Inicjatywy Ustawodawczej "STOP LGBT"  wpłynęła do Sądu Najwyższego z uchybieniem czternastodniowego terminu przewidzianego w ww. ustawie na zaskarżenie postanowienia Marszałka Sejmu, liczonego od daty doręczenia skarżonego postanowienia pełnomocnikowi Komitetu. Postanowienie nr 23 Marszałka Sejmu zostało bowiem doręczone pełnomocnikowi Komitetowi 3 grudnia 2020 r. Termin do wniesienia skargi upływał zatem 17 grudnia 2020 r. Tymczasem skarga pełnomocnika Komitetu wpłynęła fizycznie do Sądu Najwyższego dopiero 21 grudnia 2020 r. "

Zdanie odrębne do wyroku złożyło dwóch sędziów Sądu Najwyższego z siedmioosobowego składu. Oznacza to, że wniosek przepadł, a wraz z nim zebrane podpisy.
 
Autorzy projektu uchwały "Stop LGBT" zapowiadają ponowne złożenie wniosku. Będą znów zbierać podpisy. Zapewne będzie miało to miejsce w głównej mierze w kościołach, które przyłączyły się do akcji przeciwko wolności polskich obywateli. Mapę parafii, które włączyły się do szczucia na osoby LGBT+ i na terenie których były zbierane podpisy lub księża zachęcali podczas mszy do składania podpisów stworzył "Atlas Nienawiści". Jak wiadomo Kościół Katolicki ma w swojej wielowiekowej tradycji narzucanie swoich wierzeń czy przekonań. Ci, którzy się z tym nie zgadzają muszą zostać ukarani. Niektórzy płonęli na stosie, o czym mało kto z członków Kościoła pamięta. 
 
(Maciej Januchowski)